Autor: titiandlili

  • Sting Kameralnie

    Sting powrócił do Krakowa, tym razem z projektem Sting 3.0 – Trzech znakomitych muzyków, Dominic Miller – gitarzysta, Chris Maas – Perkusista, Sting (Gordon Matthew Thomas Sumner) głos, gitara pokazali, że wystarczą trzy instrumenty i głos, aby stworzyć dzieła, które poruszają tysiące ludzi. Brak ozdobników, prostota, wręcz minimalizm, który pozwala wydobyć to, co najlepsze w muzyce — emocje. Przetarty gryf gitary Stinga wskazywał na cieszenie się tworzeniem i tysiące godzin muzyka z instrumentem. Artysta pokazał, że jest prawdziwym twórcą, każdy swój utwór kreował na nowo na żywo, bawił się nim, wydobywał z niego, to co czuł w danym momencie, a publiczność emocjonalnie reagowała-podczas „Shape of My Heart” widać było łzy ludzi, dla których sztuka jest odniesieniem do ich życia. Usłyszeliśmy największe hity, ale też utwory mniej znane. Pod koniec wydarzenia na scenę wszedł gość specjalny francuski muzyk Mino Cinelu, który był perkusistą oryginalnej wersji utworu „Fragile” Stinga. Na koncercie zagrał na glinianym naczyniu, co wprowadziło jeszcze bardziej nastrojową atmosferę. Koncert miał charakter bardzo kameralny, ale z akompaniamentem kilkunastu tysięcy ludzi, którzy znali słowa każdej piosenki stał się wydarzeniem jedynym w swoim rodzaju. Tłum oklaskiwał artystów na stojąco. Na bis usłyszeliśmy dwa utwory w tym słynną Roxane. Jeśli macie ochotę przedłużyć emocje, to możecie posłuchać projektu Sting 3.0 na płycie wydanej kilka miesięcy temu. Organizatorem koncertu była firma Live Nation.

  • Eros w Krakowie

     Eros w Krakowie!

    Kto nie zna duetu Erosa Ramazzottiego z Tiną Turner… okazja do zobaczenia artysty na żywo w Polsce, to nie lada gratka dla fanów. Występ w Krakowskiej Tauron Arenie przyciągnął tłumy. 15 minut przed startem koncertu ludzie nadal ustawiali się w kolejkach do wejścia. 

    Włoskich twórców albo się uwielbia, albo nie słucha. Spodziewamy się utworów o miłości, lekkiego podrywu i włoskiego podejścia do życia. 

    Artysta od pierwszego utworu swoim charakterystycznym głosem śpiewał ballady, które mimo, że różne miały wiele punktów wspólnych. Duety z kobietami zawsze przyciągają. Eros Ramazotti starał się z wdziękiem porywać publiczność, a ta chciała chłonąć jego głosu. W przerwach między utworami piosenkarz mówił do publiczności po polsku. 

    Bardzo dobra oprawa audiowizualna przyciągała uwagę i sprawiała, że z każdego miejsca hali odbiór był przyjemny. Poszczególne sekcje instrumentów były oddzielone, a chórki często stały za Ramazzottim pośrodku sceny. 

    Mam wrażenie, że starsze pokolenia zapraszały na koncert młodsze, żeby poznały twórczość Erosa Ramazottiego. Szczególnie było to widać na płycie gdzie w wiekowym miksie dobrze bawili się zarówno dziadkowie, rodzice, jak i dzieci (często nastoletnie). Tutaj hasło muzyka łączy pokolenia wpisuje się idealnie.

    Pozytywne podejście, może trochę tęsknoty za bardziej beztroskimi latami. Życzmy sobie, żeby nasze wyobrażenie o „Włoskim Życiu” było prawdziwe.

  • Alvaro

    Alvaro Soler Ole!

    Czy Hiszpańska muzyka może rozruszać Polaków, którzy łapią pierwsze majowe promienie słońca po długiej zimie? Zdecydowanie! W żylach Polaków płynie gorąca krew. Alvaro Soler rozkręcił Krakowską Tauron Arenę. Od pierwszego utworu ludzie wstawali i tańczyli. Przekrój pokoleniowy od dzieci pod opieką rodziców, po osoby w sile wieku, wszystkich ich łączy miłość do gorących rytmów. Artysta miał znakomity kontakt z publicznością, po kilku utworach robił przerwę i mówił do fanów. Pochwalił Polaków za kulturę robienia zdjęć z artystami… jak powiedział Polacy zawsze pytają czy mogą sobie zrobić zdjęcie z muzykiem i są bardzo mili. Muzyk w pewnym momencie powiedział, że złamią zasady, które sami ustalają i zejdą zagrać w tłumie ludzi. I rozpoczęła się karawana. Alvaro prowadził a za nim znakomici muzycy. Grali w śród ludzi, bez barierek powodując zachwyt publiczności. W pewnym momencie kobieta z publiczności wręczyła ogromny kwiat z papieru artyście. Alvaro podziękował, dowiedział się, że ma dzisiaj urodziny, zapytał się jak to jest po polsku Happy Birthday i cała arena zaśpiewała gromkie sto lat. Jedyne w swoim rodzaju urodziny. Karawana poszła dalej. Pod koniec kilka utworów było mocno ambientowych. Artysta podziękował i pożegnał się  z publicznością, ale ta nie dała mu wyjść bez bisów. Myślę, że każdy fan Hiszpańskiego artysty był zadowolony z koncertu. Support zagrał Wiktor Waligóra. Młody muzyk z Krakowa, który na właśnej ziemi rozruszał całą halę. Wiktor zgarnął już kilka nagród muzycznych i się rozkręca… zobaczymy co jeszcze pokaże!  Niech Hiszpańska energia zostanie z nami!

  • Witaj, świecie!

    Witamy w WordPressie. To jest twój pierwszy wpis. Edytuj go lub usuń, a następnie zacznij pisać!